Dzień jak co dzień. Wyszłam na osiedle ponieważ zmusił mnie do tego Patryk z Sebą, ale nie chciało mi się robić nic. Pierwsze co zrobiłam po wyjściu z domu to kupiłam pestki i usiadłam na "rurki" -miejsce gdzie zawsze przesiadujemy. Usiadłam znudzona i zaczęłam słuchać o czym mówi Patryk z Sebą co oczywiście było dla mnie kompletnie bez sensu więc nie rozumiałam po co kazali mi wychodzić z domu, nie miałam ochoty! Zresztą nigdy nie miałam.
-Po co ja wam tutaj do szczęścia ? -zapytałam lekko znudzona
-Bo tak - wiedziałam, że tak odpowie Patryk.
-Nie no serio, bo nie mam pojęcia o czym mówicie, jestem zmęczona, chcę mi się spać, bo przypominam, że rozmawialiśmy na skype do godziny piątej, a obecnie jest godzina jedenasta, a wy zmuszacie mnie do przebywania tutaj. -spojrzałam na Sebe trochę się zirytował
-Bo Ty nigdy nie masz ochoty na to żeby przebywać z nami -przewróciłam oczami, zawsze to powtarzają, chociaż to nieprawda przynajmniej z mojej perspektywy to tak nie wyglądało
-Gdzie Lucy ? -zmieniłam temat
-W domu - odpowiedzieli równocześnie
-I jej jeszcze z nami nie ma ? -wstałam z rurek i ruszyłam w stronę domu Lucy, a oni poszli za mną.
L jest tak samo leniwa jak ja i nie miała zamiaru podnosić się z łóżka, a jej wymówką by nie wychodzić było to, iż kot na niej leży. Zdenerwowałam się i pomyślałam, że zaraz wejdę na górę i wyciągnę ja za fraki, ale jednak nie musiało dochodzić do rękoczynów, bo w końcu powiedziała, że już wychodzi.
Jak tylko wyszła moja kochana siostra pociągnęłam ją za rękę i poszłyśmy przodem, gadając o tych głupkach za nami. Widziałam już lekkie zdenerwowanie w oczach Patryka i oddałam mu jego dziewczynę, chyba wcześniej zapomniałam wspomnieć, że są parą. Nie wiem dlaczego, ale mam w swoich genach coś co powoduje, że lubię śmiać się z ludzi, więc przedrzeźnialiśmy z Sebą to co robi Patryk z Lucy i śmieliśmy się bezsensownie, co ich oczywiście denerwowało. Wzięłam Sebastiana za rękę i szliśmy tak przed nimi, kiedy oni nawet nie szli obok siebie.
-Wiesz Lucy, ja i Sebo jesteśmy bardziej romantyczni niż Ty z Patrykiem, chociaż my nawet nie jesteśmy razem! -wybuchliśmy śmiechem z moim nowym partnerem, co znów poirytowało naszą parę.
Cały dzień polegał na wyśmiewaniu się z nich i na ewentualnym łuszczeniu pestek. Było tak mniej więcej każdego dnia, aż mijał czas do wieczora, czasem Patryk z Sebą kogoś zaczepiali, bo uwielbiali wszczynać awantury bez powodu, przynajmniej miałyśmy z Lucy z czego się pośmiać.
Jak tylko zaczęło się ściemniać usiedliśmy znów na rurkach, co chwile ktoś przychodził, mówił coś i zaraz odchodził, zostawała tylko nasza czwórka.
Patryk siedział z Lucy, obejmował ją, bo zaczynało robić się zimno, a także o czymś zacięcie dyskutowali, wolałam się nie wtrącać więc siedziałam obok Sebastiana i znów śmieliśmy się po cichu z naszej ulubionej pary. Spojrzałam na nich i zorientowałam się, że naprawdę jest co raz zimniej pomimo tego, że był środek lata, mój wzrok powędrował w kierunku Seby, i nieświadomie moja ręka zakradła się pod jego ramieniem i sięgnęła po jego dłoń, spletliśmy palce i bez słowa siedziałam lekko, niezauważalnie przytulona do mojego przyjaciela.
Teraz zabrakło podtekstu, teraz już nie śmieliśmy się z naszych przyjaciół, siedzieliśmy tak dla własnej przyjemności. Niestety nie potrwało to długo.
Patryk wziął telefon, zapalił latarkę, podszedł i zaczął świecić nią na nasze dłonie
-Uuuu a co to? -powiedział ironicznie, odruchowo kopnęłam jego telefon, który wyślizgnął mu się z ręki i odleciał kilka metrów dalej, wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, dzięki temu nasza dwójka zapomniała o splecionych dłoniach.
Niedługo potem pożegnaliśmy się i poszliśmy do domu, a mi utknęła w głowie ta dziwna chwila przyjemności, czy miała jakiekolwiek znaczenie? Dlaczego krążyło mi to po głowie ? Często tak robiliśmy i nie było w tym nic dziwnego, ale tym razem coś uległo zmianie, ale co?
wtorek, 31 marca 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
Bohaterowie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




