Wyjechali.
Zostawili mnie.
Opuścili.
Porzucili.
Wyjechali.
Przyszedł kolejny dzień, zastanawiałam się jak bardzo będzie się różnił od tych, które spędziłam z nimi, co się zmieni, co ulegnie zmianie, co zrobię a czego nie zrobię, co będzie inne. Leżałam w łóżku i rozmyślałam, w końcu postanowiłam otworzyć oczy i sprawdzić, dać sobie odpowiedź na te pytania. Spojrzałam w okno, pogoda dalej taka sama, poszłam do łazienki, jak każdego poranka, zajrzałam do lodówki, dalej było w niej to samo co wczoraj, nic z niej nie wzięłam, jak zwykle, usiadłam przed telewizor, nie leciało nic ciekawego, jak codziennie o tej porze, napisał Patryk z pytaniem czy wyjdę na osiedle, odpowiedziałam, że tak tylko doprowadzę się do porządku, tak jak zawsze mówię, poszłam pod prysznic,tak jak za każdym razem przed wyjściem, pomalowałam się, takim samym makijażem jak zawsze, nałożyłam buty, te same, które wczoraj miałam na nogach, zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Patryk, w tym samym miejscu co z reguły, uśmiechnął się na mój widok i przytulił mnie, tak jak stale to robił, ruszyliśmy na spacer, jak każdorazowo, obraliśmy sobie za cel tę samą drogę , którą chodzimy notorycznie, a więc co się zmieniło? Co uległo zmianie? Czym ten dzień różnił się od pozostałych? Czy wszystko co zrobimy będzie takie samo, czy wszystko to co JA zrobię będzie takie samo, czy będzie coś czego nie zrobimy, czy będzie coś czego JA nie zrobię, czy coś będzie inne? Tego nie wiedziałam, nie miałam zielonego pojęcia jak odpowiedzieć na te pytania. Jednak tak być nie mogło. Musiałam dowiedzieć się co jest nie tak jak być powinno, musiałam wiedzieć, musiałam poznać odpowiedzi, dla samej siebie, to obrałam sobie za cel.
Nie robiliśmy z Patrykiem nic konkretnego, dzień mijał tak jak zwykle, On cały czas się ze mną droczył, a ja za to go cały czas gryzłam, przecież mówię codzienność. Później wzięliśmy rowery, które może nie działały zbyt sprawnie, ale miały nas dowieźć tylko nad wodę, spełniły swoją powinność. Spędziliśmy większość dnia pływając, po czym wróciliśmy na osiedle, gdzie jak zawsze nie działo się nic a nic ciekawego. Ktoś rzucił nam głupi pomysł żeby pójść na piechotę w tą i z powrotem pod galerie, która była umiejscowiona na drugim końcu naszego miasta. My, jako ludzie nie najmądrzejsi , uznaliśmy to za doskonały pomysł więc tak też zrobiliśmy. Nie wzięliśmy ze sobą nic i poszliśmy. Byliśmy młodzi więc droga nie sprawiła nam większych problemów, zadowoleni szliśmy, opowiadając sobie różne sytuacje, które doprowadzały nas do śmiechu, jak na przykład to, że Patryk miał skłonność do wchodzenia w psie odchody, robił to non stop! Aż zaczął nam się z tym kojarzyć. Po drodze kręciliśmy też filmiki jak odbywa się nasza podróż, ale także po to by udowodnić jednemu z naszych kolegów, że naprawdę dojdziemy na piechotę w tą i z powrotem. Filmiki jak się domyślacie nie były zbyt normalne, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia do naszych charakterów, Doszliśmy pod galerie, niby szczęśliwi, ale już wtedy ogarnęła nas fala wielkiego pragnienia, a przypominam, my kretyni, nie wzięliśmy ze sobą nic, ani jednego złamanego grosza więc mogliśmy się napić dopiero po powrocie do domu. Droga powrotna już nie była taka zabawna, bo praktycznie nie mówiliśmy o niczym innym jak o tym jak bardzo chce nam się pić i czego teraz z chęcią byśmy się napili. Na nasze szczęście, oczywiście każdy billboard zaczął przedstawiać reklamy napojów czy słynnego mcflurry z mcdonalda. Katowaliśmy się tą podróżą, ale nie mieliśmy zamiaru ustąpić i wsiąść w autobus. Kiedy udało się nam dotrzeć na nasze nagle tak wspaniałe osiedle, moja mama powiedziała, iż zanim wejdę do domu muszę wyprowadzić psa, oczywiście nie mogłam się posiąść ze szczęścia! Patryk rzecz jasna mógł iść do domu, ale jak już wspominałam jest moim przyjacielem i nie śmiał mnie opuścić, dzięki Bogu, mama postanowiła dać mi pieniądze, dlatego mogliśmy pójść do sklepu po tak upragniony napój.Tak też zrobiliśmy, wręcz wbiegłam do sklepu kupiłam pepsi w puszce, wyszłam otworzyłam ją i wzięłam łyka, nie ukoiło to mojego pragnienia, prawie pełną puszkę wziął ode mnie Patryk, a ja odczepiałam psa spod sklepu, kiedy się odwróciłam picia już nie było, a mój szczęśliwy przyjaciel gniótł w rękach pustą puszkę, myślałam , że go zamorduje, wydarłam się na niego, ale nie przywróciło mi to picia, cieszyłam się tym jednym łykiem.
Chwile po całym zdarzeniu, mniej więcej tak 15 minut później, jak już byłam w domu z piciem pod ręką, cała ta sytuacja wydawała mi się śmieszna. O czym też poinformowałam Patryka.
Ale co się zmieniło? Dalej nie wiedziałam.
Późnym wieczorem włączyłam skype, gdzie stworzyliśmy konwersacje, złożoną z osób mi najbliższych, a mianowicie mną, Patrykiem, Lucy i Sebą. Rozmowy jak zwykle nie były o niczym konkretnym, mówiliśmy jak minął nam dzień i wtedy przypomniałam sobie o filmikach, które mam na telefonie, szybko wysłałam je reszcie, pośmieliśmy się z debilizmu mojego i Patryka. Tego wieczora Seba wpadł na pomysł, żebyśmy ciągle nagrywali takie filmiki, a wieczorem mu wysyłali, żeby czuł się jakby cały czas był w Polsce, żeby nic go nie ominęło, zgodziliśmy się.
Byłam zmęczona więc się położyłam i moje myśli znalazły odpowiedź na pytania.
Nie było tak samo, mimo pozorów, mimo tych samych czynności nie było tak samo, coś uległo zmianie, dni się różniły. Obok mnie nie było Lucy, która pomogłaby mi odwdzięczyć się na Patryku za to, że się ze mną droczy, nie było jej więc całą swoją uwagę skupił na mnie, nie dawał chwili spokoju, a jego złośliwe komentarze zaczynały mnie denerwować, tak mówi je z przerwami raz do mnie raz do L. Nie było ich więc umknął nam czas, w którym zastanawiamy się jak się udać nad wodę, bo nie mamy czterech rowerów. Nie było mojej siostry więc, musiałam cały czas pływać, nie mogłam się przez chwile z nią poopalać, a w tym samym czasie Seba zająłby się Patrykiem. Nie było Sebastiana więc podczas drogi do galerii, musiałam sama dogryzać Patrykowi, tak on by mi pomógł, co na pewno byłoby zabawniejsze, nie było go dlatego nie miałam tego picia, tak Seba by dopilnował, żeby mi coś zostało, a Patryk nie wypił całego. Po prostu ich nie było. Może wszystko na pozór wydawało się takie samo, ale zabrakło ich obok. Uległa zmianie świadomość, myśli, w których cały czas było to, iż daleko ode mnie są osoby tak bardzo mi bliskie. Różniły się uczucia, tęskniłam, normalnie nie miałam za kim.
Zmieniło się wszystko. Przez najbliższy czas nic nie miało być takie jak było wcześniej.
Wyjechali.
Zostawili nas.
Opuścili.
Wyjechali.
Chwile po całym zdarzeniu, mniej więcej tak 15 minut później, jak już byłam w domu z piciem pod ręką, cała ta sytuacja wydawała mi się śmieszna. O czym też poinformowałam Patryka.
Ale co się zmieniło? Dalej nie wiedziałam.
Późnym wieczorem włączyłam skype, gdzie stworzyliśmy konwersacje, złożoną z osób mi najbliższych, a mianowicie mną, Patrykiem, Lucy i Sebą. Rozmowy jak zwykle nie były o niczym konkretnym, mówiliśmy jak minął nam dzień i wtedy przypomniałam sobie o filmikach, które mam na telefonie, szybko wysłałam je reszcie, pośmieliśmy się z debilizmu mojego i Patryka. Tego wieczora Seba wpadł na pomysł, żebyśmy ciągle nagrywali takie filmiki, a wieczorem mu wysyłali, żeby czuł się jakby cały czas był w Polsce, żeby nic go nie ominęło, zgodziliśmy się.
Byłam zmęczona więc się położyłam i moje myśli znalazły odpowiedź na pytania.
Nie było tak samo, mimo pozorów, mimo tych samych czynności nie było tak samo, coś uległo zmianie, dni się różniły. Obok mnie nie było Lucy, która pomogłaby mi odwdzięczyć się na Patryku za to, że się ze mną droczy, nie było jej więc całą swoją uwagę skupił na mnie, nie dawał chwili spokoju, a jego złośliwe komentarze zaczynały mnie denerwować, tak mówi je z przerwami raz do mnie raz do L. Nie było ich więc umknął nam czas, w którym zastanawiamy się jak się udać nad wodę, bo nie mamy czterech rowerów. Nie było mojej siostry więc, musiałam cały czas pływać, nie mogłam się przez chwile z nią poopalać, a w tym samym czasie Seba zająłby się Patrykiem. Nie było Sebastiana więc podczas drogi do galerii, musiałam sama dogryzać Patrykowi, tak on by mi pomógł, co na pewno byłoby zabawniejsze, nie było go dlatego nie miałam tego picia, tak Seba by dopilnował, żeby mi coś zostało, a Patryk nie wypił całego. Po prostu ich nie było. Może wszystko na pozór wydawało się takie samo, ale zabrakło ich obok. Uległa zmianie świadomość, myśli, w których cały czas było to, iż daleko ode mnie są osoby tak bardzo mi bliskie. Różniły się uczucia, tęskniłam, normalnie nie miałam za kim.
Zmieniło się wszystko. Przez najbliższy czas nic nie miało być takie jak było wcześniej.
Wyjechali.
Zostawili nas.
Opuścili.
Wyjechali.




